25 listopada 2011

Mateusz Koszut

Gdy się spotkaliśmy Mateusz Koszut powiedział, że trafił się nam jeden z piękniejszych dni w roku. Mimo mroźnego powietrza spędziłyśmy z naszym kolejnym bohaterem ponad 40 minut siedząc na ławce i rozmawiając. Mateusz jest przemiłym, zabawnym i otwartym na ludzi człowiekiem więc ani przez chwilę nie nudziłyśmy się w jego towarzystwie. Bardzo spodobał nam się jego długi, czarny płaszcz, który w połączeniu z słuchawkami i koszulą wyglądał świetnie. Sami przyznajcie - rzadko kiedy spotyka się na ulicach naszego miasta chłopaka w płaszczu!












Jastrzębianki: Czym się interesujesz?
Mateusz Koszut: Interesuje się muzyką i filozofią. W filozofii się nie rozwijam tylko ją sobie czytuję.  Lubię też gotować choć jeszcze nie umiem.. A, no i ile mogę gram na gitarze - obecnie w zespole Pijane Nieboszczyki.

Jastrzębianki: Czy jest coś co chciałbyś w sobie zmienić?
Mateusz Koszut: Hmmm, na pewno coś jest.. O, chciałbym czasem być mniej ironiczny w stosunku do osób, które lubię. Chciałabym być też bardziej miły i uprzejmy. A.. no i to moje lenistwo..

Jastrzębianki: Czy spełniły się już jakieś Twoje marzenia?
Mateusz Koszut: Tak. Odwiedziłem na dłuższy czas Londyn i był to wspaniały czas i wystąpiłem na koncercie.

Jastrzębianki: Gdybyś miał możliwość to co byś wybudował w Jastrzębiu?
Mateusz Koszut: Co ja bym wybudował, muszę pomyśleć. Już wiem - dwa kina, cztery kluby, pięć pubów i zrobiłbym jakieś ładne centrum. Teatr by nasze miasto było jakieś takie chociaż trochę rozwinięte pod względem kultury. I największy Aqua park, największy w Europie! I oczywiście zajebiste wesołe miasteczko. 

Jastrzębianki: Zazdrościsz czegoś innym ludziom?
Mateusz Koszut: Tak, w sumie to determinacji. Nie, nie, czekaj! Nie chodziło mi o determinacje tylko no.. ah dobra - niech będzie ta determinacja. Zazdroszczę ludziom determinacji. 

Jastrzębianki: Masz już jakieś plany na przyszłość?
Mateusz Koszut: Chce skończyć szkołę, wyjechać do Londynu. Dlaczego do Londynu? Bo tutaj nie ma możliwości rozwoju. W Polsce nie da się żyć z muzyki, a ja właśnie chce się rozwijać pod tym kątem. Chce zasadzić drzewo i wybudować dom.

Jastrzębianki: Zdarza Ci się oceniać ludzi po wyglądzie?
Mateusz Koszut: No na pewno, bo wygląd świadczy o wielu rzeczach, choćby o tym czy człowiek najzupełniej w świecie dba o higienę. Pierwsze wrażenie zawsze jest najważniejsze i chyba każdy tak uważa. Osobiście staram się nie myśleć stereotypowo, bo przykładowo dla wielu to jak się ubieram jest powodem by myśleć, że jestem pedałem. No właśnie, śmieszne. To są jakieś takie uprzedzenia po naszych dziadkach które do niczego nie prowadzą. 

Jastrzębianki: Czego się boisz?
Mateusz Koszut: Boję się, że kiedyś wybuchnie wojna nuklearna. Tego się boję najbardziej - takiej prawdziwej wojny nuklearnej.

Jastrzębianki: Czy czujesz się w Jastrzębiu bezpieczny?
Mateusz Koszut: Jak nie raz wracam sam po nocy w długich włosach, zielonych spodniach z gitarą - to zdaję sobie sprawę z tego, że mogę wzbudzać pewnego rodzaju kontrowersję. Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie kiedyś mnie złapią siedzące bezczynnie dresy, ale nie przejmuje się tym. Każdy musi kiedyś dostać. Ważne, że wiem, że zawsze mam na kogo liczyć. 

Jastrzębianki: Czy osiągnąłeś coś w swoim życiu?
Mateusz Koszut: Jasne! Grałem Józefa w przedszkolu w jasełkach. Tak, dopisz, że Józefa bo to w końcu główna rola. Zagrałem zabawny koncert. Udało mi się założyć już parę zespołów co wcale nie jest takie łatwe. Wygrałem nawet kiedyś rower w konkursie, to było coś.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze?
Mateusz Koszut: Pieniądze. Nie no co wy, żartuję. Najważniejsza jest dla mnie muzyka i ludzie, którzy mnie otaczają. 



Bardzo dziękujemy Mateuszowi za to, że poświęcił nam swój czas i wziął udział w projekcie!

19 listopada 2011

Laura Rusek

Zapowiedzianą już w poprzedniej notce bohaterką jest Laura Rusek. Pomimo tego, że w stylizacji dominowała czerń i biel nie można powiedzieć, że było nudno. Wręcz przeciwnie - wszystko ze sobą idealnie współgrało tworząc ciekawą jesienną stylizację! A gdy Laura zaczynała się uśmiechać to i na naszej twarzy od razu pojawiał się uśmiech - ona po prostu zaraża radością.




Jastrzębianki: Czym się interesujesz i co najchętniej robisz w wolnych chwilach?
Laura Rusek:  Interesuję się tańcem, trochę modą, a wolne chwile najchętniej spędzam z najbliższymi.

Jastrzębianki: Czego zazdrościsz innym ludziom?
Laura Rusek: Szczerze mówiąc niczego.. Staram się cieszyć tym co mam.

Jastrzębianki: Gdybyś mogła w sobie coś zmienić, co to by było?
Laura Rusek: Na pewno chciałabym być bardziej punktualna, a w niektórych sytuacjach bardziej zorganizowaną osobą.

Jastrzębianki: Czy podoba Ci się Jastrzębie Zdrój?
Laura Rusek: Podoba mi się, ale jednak brakuje tu jakichś ciekawych miejsc do spotkań.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Laura Rusek: Zdecydowanie najważniejsza dla mnie jest rodzina i przyjaciele. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Jastrzębianki: Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Laura Rusek:  Wierzę, ale uważam, że o wiele częściej zdarza się to w filmach niż w rzeczywistości.


Bardzo dziękujemy Laurze za udział w projekcie - nigdy nie zapominaj o tym, że jesteś świetna!




APEL!!!!

Słuchajcie kochani, ten apel jest skierowany do ludzi z całej Polski, ale i przede wszystkim do ludzi z Jastrzębia Zdroju - pokażmy, że potrafimy się zjednoczyć w słusznej sprawie! Najnowszą podopieczną Fundacji "Mam serce" jest pięcioletnia Julka - mieszkanka naszego miasta, która potrzebuje naszej pomocy. Dla rodziców Juli zebranie 40 tysięcy złotych jest barierą nie do pokonania, ale jeśli każdy z nas wpłaciłby choć parę groszy - uda nam się ją przeskoczyć! Ta ogromna suma jest potrzebna by Julka mogła nadal widzieć, tak więc proszę was - pokażmy, że MAMY SERCE!
Więcej szczegółów znajdziecie tutaj:
http://mam-serce.pl/komu-pomagamy/3-nowe-dzieciaki/164-komu-pomagamy-nowi

PS: Operacja Julki odbyła się 16 listopada, trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia. Zebrano już połowę potrzebnych pieniędzy, ale nie wiadomo czy nie będzie konieczna operacja drugiego oczka.

13 listopada 2011

Martyna Trojan

       Po dłuższej nieobecności na blogu chciałybyśmy pokazać naszego kolejnego bohatera - Martynę Trojan. Spodobała nam się jej cała stylizacja, która pokazała, że w chłodne popołudnia nawet dziewczyna w jeansach może wyglądać świetnie! Do tego te genialne buty i kurteczka! 











Chcąc Wam trochę przybliżyć osobowość tej przemiłej dziewczyny, która ciągle się uśmiechała, zadałyśmy jej parę pytań: 


Jastrzębianki: Czego nie lubisz w ludziach?
Martyna Trojan: W ludziach szczególnie nie lubię plotkarstwa, oceniania ludzi, 
których tak naprawdę się nie zna i przechwalania się.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Martyna Trojan: Najważniejsza dla mnie jest rodzina i przyjaciele, bo z nimi spędzam najwięcej czasu.

Jastrzębianki: Czym się interesujesz?
Martyna Trojan: Interesuję się przede wszystkim sportem. Chodzę do szkoły tańca i trenuję pływanie.

Jastrzębianki: Co myślisz o kupowaniu ubrań w lumpeksach?
Martyna Trojan: Myślę, że warto zaglądać do lumpeksów, bo można kupić tam fajne i 
tanie ciuchy.

Jastrzębianki: Gdybyś miała miliony na koncie to co byś wybudowała w Jastrzębiu?
Martyna Trojan: Ogromny H&M!

Jastrzębianki: Zdarza Ci się oceniać ludzi po wyglądzie?
Martyna Trojan: Tak, ale charakter i cała reszta też jest dla mnie ważna.

Chciałyśmy bardzo podziękować Martynie za to, że miała odwagę wziąć udział w naszym projekcie. I na koniec chciałyśmy dodać kilka zdjęć Martyny z Laurą - naszą kolejną bohaterką, która pojawi się już za parę dni.






     
   Chciałyśmy również pokazać paczuszkę, którą dostałyśmy od Natajki z bloga www.natajka89.blogspot.com i serdecznie podziękować za prześliczne kolczyki. Oczywiście zachęcamy do oglądania cudnej biżuterii, którą własnoręcznie wykonuje!













APEL!!!!

Słuchajcie kochani, ten apel jest skierowany do ludzi z całej Polski, ale i przede wszystkim do ludzi z Jastrzębia Zdroju - pokażmy, że potrafimy się zjednoczyć w słusznej sprawie! Najnowszą podopieczną Fundacji "Mam serce" jest pięcioletnia Julka - mieszkanka naszego miasta, która potrzebuje naszej pomocy. Dla rodziców Juli zebranie 40 tysięcy złotych jest barierą nie do pokonania, ale jeśli każdy z nas wpłaciłby choć parę groszy - uda nam się ją przeskoczyć! Ta ogromna suma jest potrzebna by Julka mogła nadal widzieć, tak więc proszę was - pokażmy, że MAMY SERCE!
Więcej szczegółów znajdziecie tutaj: