22 grudnia 2011

Laura Bugajewska

Kolejną naszą bohaterką jest urocza Laura Bugajewska. Niektórzy pewnie zauważą, że jest podobna do poprzedniej bohaterki - tak, tak są to siostry bliźniaczki. Ich mama musi być pewnie podwójnie dumna z takich oryginalnych córek. Laura pokazuje, że klasyczne połączenie bieli z czernią wcale nie musi być nudne, a wręcz przeciwnie - może przykuwać uwagę. 













Jastrzębianki: Czym się interesujesz i co robisz na co dzień?
Laura Bugajewska: Interesuje mnie wszystko co niecodzienne. Żyję "w swoim pudełku zapałek'', z którego nie lubie wychodzić. W moim pudełku dzieją sie rzeczy nieprawdopodobne i nikt nie może mnie z niego wyrzucić. To mój świat. Świat fantastyki, mangi i anime. Moją pasją oraz talentem jest rysowanie. Lubię tworzyć używając ołówka, jednak pewniej czuję się w grafice komputerowej. Do moich dzieł należą też drobne figurki z modeliny, ręcznie plecione łapacze snów, pluszowe misie oraz elementy moich strojów codziennych, wyjściowych i do cosplayów. 

Jastrzębianki: Zamknij oczy i wyobraź sobie swoją wymarzoną przyszłość, co widzisz?
Laura Bugajewska: Widzę siebie jako artystkę. Niekoniecznie sławną. Po prostu docenianą. Mieszkam w przytulnym domu, którego wnętrze przypomina mieszkanie dawnego barda. Stare, stylizowane meble, świece, pióro do pisania. Rozległe regały z książkami. Naturalnie mimo tego klimatu nie mogłoby zabraknąć komputera oraz tabletu. To dzięki nim mam być grafikiem komputerowym.

Jastrzębianki: Czy podoba Ci się miasto Jastrzębie Zdrój?
Laura BugajewskaDo miasta nie mam zbyt dużych uczuć. Odwiedzam je ze względu na szkołę, czasem by spotkać sie z kimś. Jastrzębie w moich oczach nie jest bezpiecznym miastem, a sporo tamtejszych ludzi jest nietolerancyjnych. To jednak jest standard i nic na to nie poradzę...

Jastrzębianki: Gdybyś mogła w sobie zmienić trzy rzeczy, co to by było?
Laura Bugajewska: Jest to bardzo trudne pytanie, gdyż nie bardzo lubie wypowiadać sie na ten temat. Ludzie wypominają mi szczerość, bezpośredniość.. Jednak w moim mniemaniu nie jest to wada. Są też podszepty, że uważam sie za najlepszą i nie liczę się ze zdaniem innych. To absolutne kłamstwo. Lubię czasem pobawić się w narcyza, jednak tylko w ramach żartu. Ogólnie nic bym w sobie nie zmieniła. Jakbym to zrobiła, nie byłabym sobą!

Jastrzębianki: Tak szczerze, spełniło się kiedyś jakieś Twoje marzenie?
Laura Bugajewska: Oczywiście! Po prostu kiedy czegoś bardzo chciałam, a dotyczyło raczej sfery uczuć, spełniało się. To było dość dziwne, jakby ktoś stał obok i spełniał moje małe marzenia. Te większe nie mają prawa bytu na tym świecie.

Jastrzębianki: Jest coś czego zazdrościsz ludziom?
Laura Bugajewska: Czasami zazdroszczę swobody, otwartości. Ciągle wydaje mi sie, że inni są ode mnie lepsi nawet jesli tak nie jest. W wielu sytuacjach coś po prostu każe mi się wycofać, zniknąć. A ja z tym nie walczę.

Jastrzębianki: Czy jest ktoś kim się inspirujesz? 
Laura Bugajewska: Nie potrafię wskazać tu jednej osoby. Moją inspiracją są wszyscy wyjątkowi ludzie. Nie robię nic na siłę. Moje stylizacje są tworem mojej wyobraźni. Łączę zwykłe rzeczy z kilkoma oryginalnymi dodatkami, np. elegancję z łańcuchem. Moda wiktoriańska dla mnie jako gotki naturalnie jest podstawą.

Jastrzębianki: Mając możliwość wybrania sobie miasta bądź nawet kraju w którym mogłabyś  mieszkać, co byś wybrała?
Laura Bugajewska: Japonię! Uwielbiam ten kraj. Oryginalni ludzie, coś co można nazwac tolerancją, piękne zakątki pełne magii. 

Jastrzębianki: Często jest tak, że ludzie nie akceptują ludzi, którzy wyróżniają się z tłumu, odczuwasz to?
Laura Bugajewska: Tak, czasem bardzo. Trudno jest wyróżniac sie z tłumu. Człowiek na początku jest krzywdzony każdą najmniejszą uwagą, wielu poddaje się. Jednak nie ja. Po kilku latach spędzonych wśród ,,różowego tłumu'' wreszcie wyszłam na prostą. Nie interesuje mnie co złego ludzie sobie o mnie myślą w stosunku do mojego wyglądu. Mogą to wypowiadac na głos, a ja tylko patrzę i uśmiecham sie widząc tą desperacką próbe zwrócenia na siebie uwagi wulgarnością i chamstwem. W takiej sytuacji dziękuję tylko za to, że ja nie muszę skakać i machać rekami żeby zwrócić czyjąś uwagę. Jest to szczególnie proste z bliźniaczką przy boku. Gdy tylko grupka obserwatorów uzna, że jesteśmy już zbyt daleko żeby słyszeć, dochodzą do nas zabawne komentarze. Takich ludzi szanuję. Tolerancyjnych, ciekawych świata, oryginalnych.



Bardzo dziękujemy Laurze za to, że zgodziła się wziąć udział w projekcie i szczerze podziwiamy ją za to, że ma odwagę wyróżniać się z tłumu i być po prostu sobą. 

11 grudnia 2011

Patrycja Bugajewska

Zauważyłyśmy, że w Polsce bardzo popularne jest "bycie nietolerancyjnym", zresztą nie tylko my tak uważamy - prawie każdy nasz bohater wypowiadał się na ten temat w podobny sposób. I właśnie ta nietolerancja jest głównym powodem dla którego ludzie czasem wstydzą, a może nawet boją się ubierać tak jakby chcieli. Ale z Patrycją Bugajewską jest inaczej - nasza kolejna bohaterka odważnym krokiem i z uśmiechem na ustach przechadza się w najróżniejszych stylizacjach. 
















Jastrzębianki: Czym się interesujesz i zajmujesz na co dzień?
Patrycja Bugajewska: Hm, tego jest sporo. Na co dzień zajmuję sie grafiką komputerową oraz rysunkiem. Dużo czytam, głównie książki fantasy, ale tez mangi, bo uwielbiam Japonię, anime i to co się z tym wiąże. Uwielbiam także robótki ręczne, dużo swoich strojów robię z siostrą, choć nie ukrywam, że wychodzi mi to gorzej, więc ona musi poprawiać. Co nie znaczy, że sama nie potrafie czegoś zrobić. Tak więc czy to jakiś element cosplay'a, sukni, czy czegokolwiek- to robię sama.


Jastrzębianki: Złowiłaś złotą rybkę i masz do niej trzy życzenia - o co prosisz?
Patrycja Bugajewska: Jak wiadomo, życzeń jest mnóstwo i nigdy nie można się zdecydować, prawda? Hm, ale pomyślmy. Jednym z moich życzeń byłoby wybicie się wśród artystów. Zawsze pragnęłam by to, co robię zostało docenione przez kogoś. Jakby pomyśleć... to się powoli zaczyna dziać ale każdy chce czegoś wielkiego, chociażby chwilowo, prawda? Taka mała przygoda. Drugie z życzeń to byłoby pojechanie do Japonii i wydanie własnej mangi. Kocham ten kraj, za anime, za mangi, za ich kulture i nadzwyczajną tolerancję. Dzięki temu teraz jestem kim jestem, nie boję się wyjść ubrana "inaczej", nie przejmuje się każdą opinią usłyszaną na ulicy. Trzecim moim marzeniem, cóż, jest coś, czego nie powinniście wiedzieć. To niech pozostanie w moim sercu.


Jastrzębianki: Gdybyś mogła coś w sobie zmienić, co to by było?
Patrycja Bugajewska: Bardzo chciałabym przestać być taka wrażliwa na wszystko. Jestem dosć nerwowa, dużo rzeczy mnie stresuje ponad miarę. Ale pracuje nad tym - uśmiech, uśmiech i jeszcze raz uśmiech.


Jastrzębianki: Zdarza Ci się czegoś zazdrościć innym ludziom?
Patrycja Bugajewska: Może swobody, ja mam zbyt często rodziców na karku, być w domu po 17, bo ciemno, nie iśc do lasu, bo na pewno tam ktoś sie zaczaił.. Rozumiem, że się martwią, ale czasami to przesada.


Jastrzębianki: Jesteś osobą, które widząc pierwszy raz człowieka, ocenia go na podstawie tak jak wygląda?
Patrycja Bugajewska: Nie, staram sie tego nie robić. Zdarza mi się tak oceniać różowe lalunie, ale cóż, czasem taka osoba jest normalna, tylko źle poprowadzona. Poza tym na własnym przykładzie wiem, jak to boli zostac ocenionym po okładce.


Jastrzębianki: Nie ma co ukrywać - wyróżniasz się z tłumu. Czy ludzie zwracają na Ciebie uwagę?
Patrycja Bugajewska: Tak, zwracają, zwłaszcza, że zwykle idę z bliźniaczką obok.


Jastrzębianki: A czy Twoja odmienność jest negatywnie czy raczej pozytywnie odbiera przez ludzi?
Patrycja Bugajewska: I tak i tak. Jedni uśmiechną się, powiedzą miłe słowo np: gdy biegam w stroju maga przy lesie czy po wsi, albo gdy przebrana za kota macham do wszystkich. Inni zaś nie mają poczucia humoru i potrafią iść za mną i bluzgać. Wczoraj akurat sie zdarzyła taka sytuacja, że pewna mamusia groziła mi pobiciem, bo wyglądałam inaczej. Iście komiczne, ale nie boję sie tego. Gdy będzie mnie interesowało zdanie innych co do mojego wyglądu to dam znać. To jest mój styl i to ja go kreuje i nikomu nic do tego.


Jastrzębianki: Masz coś przeciwko kupowaniu ubrań w lumpeksach?
Patrycja Bugajewska: Absolutnie! Mało tego, uwielbiam kupować tam ubrania, mam parę rzeczy nowych, zwykle to sa takie rzeczy, które muszą być solidne, ale bluzki, gorsety, suknie czy inne- to w lumpeksach. Po co przepłacać, wystarczy tu coś przyciąć, tam coś doszyć i masz coś oryginalnego. I nie płacisz za głupią metkę paru stów.


Jastrzębianki: Czego nie lubisz w ludziach?
Patrycja Bugajewska: Właśnie tego braku tolerancji. Tego jak oceniają innych, jak nie dają im spokojnie żyć. A są przecież te wrażliwe osoby, które to bardzo dotyka i pozostaje w sercu na zawsze.


Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Patrycja Bugajewska: Przyjaciele i pozostanie sobą. Nie mam zamiaru zaniedbywać swoich pasji, bo mam na karku szkołę (po prostu nie wyobrażam sobie siedzenia 9-ciu godzin w szkole, wrócenia do domu i tracenie reszty dnia na dalsze myślenie o szkole, można oszaleć). A przyjaciele widomo, w wielu sprawach tylko w nich mam prawdziwe oparcie.


Bardzo dziękujemy Patrycji za udział w naszym projekcie. Mamy nadzieję, że choć w malutkim stopniu uda nam się przekonać ludzi, że ktoś kto ubiera się inaczej też jest człowiekiem zasługującym na szacunek.





Parę dni temu dostałyśmy paczkę od internetowego sklepu MemoBook, a w niej dwa nieziemskie zeszyty w których co prawda jeszcze nie potrafimy swobodnie pisać, ale - trening czyni mistrza.




Spytałyśmy naszą bohaterkę, co myśli o tych zeszytach:
Patrycja Bugajewska: Jak zobaczyłam ten zeszyt, to od razu się uśmiechnęłam. Idealny! Mogłabym w nim swobodnie rysować, ale też pisać i to równiutko jak od linijki. Lubię takie oryginalne rzeczy i chętnie bym się w takie zaopatrzyła, ale niestety, są zbyt drogie.


 Bardzo serdecznie dziękujemy za prezent i musimy przyznać, że zeszyty są unikatowe - wewnątrz zamiast linii czy kratek zastosowano kropki co umożliwia swobodne pisanie i rysowanie. Ale to nie koniec - zeszyt ma niestandardowy rozmiar, jest większy od A5 ale mniejszy od A4, a do produkcji okładek użyto ekskluzywnych materiałów takich jak aksamit, nakładane złoto czy srebro. Jeśli i Ty chcesz byś szczęśliwym posiadaczem owego zeszytu to serdecznie zapraszamy na stronę: http://www.memo-book.pl/

25 listopada 2011

Mateusz Koszut

Gdy się spotkaliśmy Mateusz Koszut powiedział, że trafił się nam jeden z piękniejszych dni w roku. Mimo mroźnego powietrza spędziłyśmy z naszym kolejnym bohaterem ponad 40 minut siedząc na ławce i rozmawiając. Mateusz jest przemiłym, zabawnym i otwartym na ludzi człowiekiem więc ani przez chwilę nie nudziłyśmy się w jego towarzystwie. Bardzo spodobał nam się jego długi, czarny płaszcz, który w połączeniu z słuchawkami i koszulą wyglądał świetnie. Sami przyznajcie - rzadko kiedy spotyka się na ulicach naszego miasta chłopaka w płaszczu!












Jastrzębianki: Czym się interesujesz?
Mateusz Koszut: Interesuje się muzyką i filozofią. W filozofii się nie rozwijam tylko ją sobie czytuję.  Lubię też gotować choć jeszcze nie umiem.. A, no i ile mogę gram na gitarze - obecnie w zespole Pijane Nieboszczyki.

Jastrzębianki: Czy jest coś co chciałbyś w sobie zmienić?
Mateusz Koszut: Hmmm, na pewno coś jest.. O, chciałbym czasem być mniej ironiczny w stosunku do osób, które lubię. Chciałabym być też bardziej miły i uprzejmy. A.. no i to moje lenistwo..

Jastrzębianki: Czy spełniły się już jakieś Twoje marzenia?
Mateusz Koszut: Tak. Odwiedziłem na dłuższy czas Londyn i był to wspaniały czas i wystąpiłem na koncercie.

Jastrzębianki: Gdybyś miał możliwość to co byś wybudował w Jastrzębiu?
Mateusz Koszut: Co ja bym wybudował, muszę pomyśleć. Już wiem - dwa kina, cztery kluby, pięć pubów i zrobiłbym jakieś ładne centrum. Teatr by nasze miasto było jakieś takie chociaż trochę rozwinięte pod względem kultury. I największy Aqua park, największy w Europie! I oczywiście zajebiste wesołe miasteczko. 

Jastrzębianki: Zazdrościsz czegoś innym ludziom?
Mateusz Koszut: Tak, w sumie to determinacji. Nie, nie, czekaj! Nie chodziło mi o determinacje tylko no.. ah dobra - niech będzie ta determinacja. Zazdroszczę ludziom determinacji. 

Jastrzębianki: Masz już jakieś plany na przyszłość?
Mateusz Koszut: Chce skończyć szkołę, wyjechać do Londynu. Dlaczego do Londynu? Bo tutaj nie ma możliwości rozwoju. W Polsce nie da się żyć z muzyki, a ja właśnie chce się rozwijać pod tym kątem. Chce zasadzić drzewo i wybudować dom.

Jastrzębianki: Zdarza Ci się oceniać ludzi po wyglądzie?
Mateusz Koszut: No na pewno, bo wygląd świadczy o wielu rzeczach, choćby o tym czy człowiek najzupełniej w świecie dba o higienę. Pierwsze wrażenie zawsze jest najważniejsze i chyba każdy tak uważa. Osobiście staram się nie myśleć stereotypowo, bo przykładowo dla wielu to jak się ubieram jest powodem by myśleć, że jestem pedałem. No właśnie, śmieszne. To są jakieś takie uprzedzenia po naszych dziadkach które do niczego nie prowadzą. 

Jastrzębianki: Czego się boisz?
Mateusz Koszut: Boję się, że kiedyś wybuchnie wojna nuklearna. Tego się boję najbardziej - takiej prawdziwej wojny nuklearnej.

Jastrzębianki: Czy czujesz się w Jastrzębiu bezpieczny?
Mateusz Koszut: Jak nie raz wracam sam po nocy w długich włosach, zielonych spodniach z gitarą - to zdaję sobie sprawę z tego, że mogę wzbudzać pewnego rodzaju kontrowersję. Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie kiedyś mnie złapią siedzące bezczynnie dresy, ale nie przejmuje się tym. Każdy musi kiedyś dostać. Ważne, że wiem, że zawsze mam na kogo liczyć. 

Jastrzębianki: Czy osiągnąłeś coś w swoim życiu?
Mateusz Koszut: Jasne! Grałem Józefa w przedszkolu w jasełkach. Tak, dopisz, że Józefa bo to w końcu główna rola. Zagrałem zabawny koncert. Udało mi się założyć już parę zespołów co wcale nie jest takie łatwe. Wygrałem nawet kiedyś rower w konkursie, to było coś.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze?
Mateusz Koszut: Pieniądze. Nie no co wy, żartuję. Najważniejsza jest dla mnie muzyka i ludzie, którzy mnie otaczają. 



Bardzo dziękujemy Mateuszowi za to, że poświęcił nam swój czas i wziął udział w projekcie!

19 listopada 2011

Laura Rusek

Zapowiedzianą już w poprzedniej notce bohaterką jest Laura Rusek. Pomimo tego, że w stylizacji dominowała czerń i biel nie można powiedzieć, że było nudno. Wręcz przeciwnie - wszystko ze sobą idealnie współgrało tworząc ciekawą jesienną stylizację! A gdy Laura zaczynała się uśmiechać to i na naszej twarzy od razu pojawiał się uśmiech - ona po prostu zaraża radością.




Jastrzębianki: Czym się interesujesz i co najchętniej robisz w wolnych chwilach?
Laura Rusek:  Interesuję się tańcem, trochę modą, a wolne chwile najchętniej spędzam z najbliższymi.

Jastrzębianki: Czego zazdrościsz innym ludziom?
Laura Rusek: Szczerze mówiąc niczego.. Staram się cieszyć tym co mam.

Jastrzębianki: Gdybyś mogła w sobie coś zmienić, co to by było?
Laura Rusek: Na pewno chciałabym być bardziej punktualna, a w niektórych sytuacjach bardziej zorganizowaną osobą.

Jastrzębianki: Czy podoba Ci się Jastrzębie Zdrój?
Laura Rusek: Podoba mi się, ale jednak brakuje tu jakichś ciekawych miejsc do spotkań.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Laura Rusek: Zdecydowanie najważniejsza dla mnie jest rodzina i przyjaciele. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Jastrzębianki: Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Laura Rusek:  Wierzę, ale uważam, że o wiele częściej zdarza się to w filmach niż w rzeczywistości.


Bardzo dziękujemy Laurze za udział w projekcie - nigdy nie zapominaj o tym, że jesteś świetna!




APEL!!!!

Słuchajcie kochani, ten apel jest skierowany do ludzi z całej Polski, ale i przede wszystkim do ludzi z Jastrzębia Zdroju - pokażmy, że potrafimy się zjednoczyć w słusznej sprawie! Najnowszą podopieczną Fundacji "Mam serce" jest pięcioletnia Julka - mieszkanka naszego miasta, która potrzebuje naszej pomocy. Dla rodziców Juli zebranie 40 tysięcy złotych jest barierą nie do pokonania, ale jeśli każdy z nas wpłaciłby choć parę groszy - uda nam się ją przeskoczyć! Ta ogromna suma jest potrzebna by Julka mogła nadal widzieć, tak więc proszę was - pokażmy, że MAMY SERCE!
Więcej szczegółów znajdziecie tutaj:
http://mam-serce.pl/komu-pomagamy/3-nowe-dzieciaki/164-komu-pomagamy-nowi

PS: Operacja Julki odbyła się 16 listopada, trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia. Zebrano już połowę potrzebnych pieniędzy, ale nie wiadomo czy nie będzie konieczna operacja drugiego oczka.

13 listopada 2011

Martyna Trojan

       Po dłuższej nieobecności na blogu chciałybyśmy pokazać naszego kolejnego bohatera - Martynę Trojan. Spodobała nam się jej cała stylizacja, która pokazała, że w chłodne popołudnia nawet dziewczyna w jeansach może wyglądać świetnie! Do tego te genialne buty i kurteczka! 











Chcąc Wam trochę przybliżyć osobowość tej przemiłej dziewczyny, która ciągle się uśmiechała, zadałyśmy jej parę pytań: 


Jastrzębianki: Czego nie lubisz w ludziach?
Martyna Trojan: W ludziach szczególnie nie lubię plotkarstwa, oceniania ludzi, 
których tak naprawdę się nie zna i przechwalania się.

Jastrzębianki: Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Martyna Trojan: Najważniejsza dla mnie jest rodzina i przyjaciele, bo z nimi spędzam najwięcej czasu.

Jastrzębianki: Czym się interesujesz?
Martyna Trojan: Interesuję się przede wszystkim sportem. Chodzę do szkoły tańca i trenuję pływanie.

Jastrzębianki: Co myślisz o kupowaniu ubrań w lumpeksach?
Martyna Trojan: Myślę, że warto zaglądać do lumpeksów, bo można kupić tam fajne i 
tanie ciuchy.

Jastrzębianki: Gdybyś miała miliony na koncie to co byś wybudowała w Jastrzębiu?
Martyna Trojan: Ogromny H&M!

Jastrzębianki: Zdarza Ci się oceniać ludzi po wyglądzie?
Martyna Trojan: Tak, ale charakter i cała reszta też jest dla mnie ważna.

Chciałyśmy bardzo podziękować Martynie za to, że miała odwagę wziąć udział w naszym projekcie. I na koniec chciałyśmy dodać kilka zdjęć Martyny z Laurą - naszą kolejną bohaterką, która pojawi się już za parę dni.






     
   Chciałyśmy również pokazać paczuszkę, którą dostałyśmy od Natajki z bloga www.natajka89.blogspot.com i serdecznie podziękować za prześliczne kolczyki. Oczywiście zachęcamy do oglądania cudnej biżuterii, którą własnoręcznie wykonuje!













APEL!!!!

Słuchajcie kochani, ten apel jest skierowany do ludzi z całej Polski, ale i przede wszystkim do ludzi z Jastrzębia Zdroju - pokażmy, że potrafimy się zjednoczyć w słusznej sprawie! Najnowszą podopieczną Fundacji "Mam serce" jest pięcioletnia Julka - mieszkanka naszego miasta, która potrzebuje naszej pomocy. Dla rodziców Juli zebranie 40 tysięcy złotych jest barierą nie do pokonania, ale jeśli każdy z nas wpłaciłby choć parę groszy - uda nam się ją przeskoczyć! Ta ogromna suma jest potrzebna by Julka mogła nadal widzieć, tak więc proszę was - pokażmy, że MAMY SERCE!
Więcej szczegółów znajdziecie tutaj: